16 grudnia 2013

'Delikatne, kobiece, codzienne upiększanie" - czyli mój makijaż.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...Stwierdziłam i ja, że napiszę posta w owej tematyce. Makijażem interesuję się od dawna, zawsze lubiłam poeksperymentować z kosmetykami mamy czy babci. Później moja fascynacja zaowocowała tym, iż zaczęłam, oczywiście amatorsko, zajmować się wizażem na sesje zdjęciowe. Nie mam szczególnej wiedzy, jestem samoukiem. W przyszłości, może na drugim roku, chcę zaocznie studiować sztukę makijażu w Warszawie. Mam nadzieję, że ten plan wypali.

Nie łudźcie się, że w dzisiejszym poście będzie makijaż, który zwali was z nóg. Ba, w ogóle go nie będzie. Otóż udało mi się sfotografować kosmetyki, które codziennie używam, a przy najbliższej okazji - zrobię zdjęcie wraz z postem "modowym". Trzeba by w końcu, prawda?

Ogólnie rzecz biorąc nie lubię "tony tapety, którą można skrobać szpachelką". Wolę naturalny look, hmm... może leciutko podrasowany? A w jaki sposób? Oczywiście zarysowane oko, podkreślone brwi i mocne usta!



Każda z Nas kiedy budzi się chce wyglądać olśniewająco. Pewnie, że tak jest, bo przecież jesteśmy płcią piękną. Ale czymże by był świat bez tych kosmetycznych cudeniek? Dla mnie - chyba stracił by odrobinę na swej wartości, oczywiście dla Nas - kobiet.

Makijażem można zdziałać cuda. Można się odmłodzić, upiększyć, podkreślić naturalne atuty, zmienić nie do poznania, ale też i... oszpecić.

Ja wychodzę z założenia, że jeśli nie akceptujemy swojej cery czy rysów twarzy w pełni - zawsze można coś lekko zmienić i podrasować. Przecież mamy czuć się pewne siebie i maksymalnie kobiecie, prawda?

Mój codzienny makijaż to żaden wyczyn. Zależy, którą nóżką wstanę. Jeśli prawą (często robię to celowo) to makijaż jest bardziej dopracowany, jeśli lewą- stawiam na naturalny look. Chociaż najczęściej głównym czynnikiem jest moja pora wstawania (czyt. notorycznie zasypiam i nigdy nie mam czasu). Taki makijaż w 6 krokach zajmuje mi ok. 10-13 minut. A jeśli stawiam na natural look- ok. 5-7min.


1. MD Dermoprotektor, Cetaphil - mój codzienny krem nawilżający. Bardzo wydajny, prawie idealnie radzi sobie z przesuszoną skórą twarzy po lekach dermatologicznych. Cena to ok. 40-50 zł, choć wszystko zależy od apteki i promocji. Nakładam pod podkład po uprzednim oczyszczeniu twarzy metodą OCM (tak, zdecydowałam się na nią).

2. Baza silikonowa, Mariza - nakładam jeśli wiem, że cały dzień spędzę na uczelni i... od pewnego czasu w pracy. Nie przesadzam - wystarczy tylko "kapka" i równomiernie rozprowadzam po twarzy. Pomaga zmatowić moją tłustą cerę na dłużej i bardzo przyjemnie wygładza buźkę.


1. Codziennie, od września używam podkładu marki Bourjois, Flower Perfection. Pomimo wysokiej ceny (60-70 zł) jest niesamowicie wydajny. Jak na razie jestem zadowolona, choć teraz będę testowała inny. Nie tworzy efektu maski, choć ładnie kryje.

2. Jeśli nie mam czasu, a moja cera nie jest "wzbogacona" o niespodzianki - wtedy pomaga mi krem BB, obecnie mam z Garniera i jest w dobry. Przyprószam pudrem i już. Cena to ok. 15-20 zł.

3. Moje ostatnie odkrycie - pomaga z zaczerwienionymi bliznami (kolor zielony). Nakładam odrobinkę, rozsmarowuję i wklepuję, a potem normalnie stosuję podkład. Cena to ok. 14 zł.

1. Podkład zakańczam oprószeniem pudrem bambusowym, a ten jest baaardzo wydajny. Jak na razie mi odpowiada, choć zapewne będę testować inny. Ten kosztował 25 zł.

2. Aby rozpromienić moją bladą, zmęczoną twarz, na kości policzkowe nakładam troszkę różu w kulkach z efektem rozświetlenia.


1. Na dzień dzisiejszy, nie wyobrażam sobie nie podkreślić moich brwi. Używam do tego pędzelka i matowego cienia do powiek - obecnie od Essence Matt eye shadow. I nic innego mi nie potrzeba już.

2. Ten drugi cień, Pierre Rene stosuję na łuk brwiowy, aby nadać lekkiego rozświetlenia. Choć nie jest to systematyczne.

1. Z makijażem ocząt jest podobnie jak z całokształtem. Jeśli mam czas wtedy stosuję mascarę i eyeliner, natomiast jeśli nie - delikatnie, mascara solo (Color Shock szafirowy lub Falsies)

2. Z kreską to samo - jak wyjdzie tak jest. Zazwyczaj poprawiam kilka razy i jest jeszcze gorzej.
Ostatnio używam eyelinera od Eveline, który ma taką "twardo-pędzelkową" końcówkę. Niby delikatnie przeciąga kreskę, ale pozostaje sztywna i się nie ugina. Dziwna sprawa.

1. Ostatnim krokiem jest mocne zaakcentowanie ust. Jednakże ostatnio - co zależy od mojego nastroju i braku czasu - używam tylko masełka ochronnego. Kiedy kupię nowe kolorki szmineczek to wtedy znowu powrócą soczyste, kobiecie i mocne usteczka. Fuksja to był mój dotychczasowy faworyt!


I to aby na tyle. Teraz tylko poprawiam grzywkę, bo na czas makijażu jest podpięta i wychodzę. Zazwyczaj biegnę na autobus, żeby zdążyć na uczelnię. Po drodze wrzucam wcześniej naszykowane jedzonko, zamykam drzwi, macham kotu i... " komu w drogę (...)" i tak dalej.


P.S. Cyknę foto ze zbliżenia przy najbliższej okazji postu modowego, jak wspominałam.

xoxo

wasza Lols.

1 komentarz:

  1. Ja ostatnio przerzuciłam się na natural look. Przestałam podkreślać mocno usta. Powiedziałabym wręcz, że zaczęłam używać Natural Nude pomadki z Avonu, dzięki której twoje usta mają kolor trochę cielisty, a trochę brązowawy.Do tego przezroczysty błyszczyk i jest super. Wbrew pozorom wychodzi bardzo naturalnie. A czemu taka szminka? Doczytałam, że bardzo ładnie się komponuje + optycznie wybiela zęby dzięki czemu sprawia, że nasz uśmiech jest bardzo ładny :)

    OdpowiedzUsuń